Przechowywanie danych z sesji na serwerowym dysku SSD U.2: unboxing WD SN650 7,68 TB
Dane z sesji w astrofotografii potrafią zjeść mnóstwo miejsca na dysku — jedna noc to spokojnie kilkadziesiąt GB. Kiedy używany przeze mnie wcześniej dysk M.2 o pojemności 4 TB pojechał na naprawę gwarancyjną (RMA), skorzystałem z okazji i poszukałem na zastępstwo dość nietypowego dysku SSD — WD SN650, interfejs U.2, 7,68 TB.

To nie SSD SATA, tylko serwerowy interfejs U.2
Ten dysk na pierwszy rzut oka wygląda bardzo podobnie do zwykłego 2,5-calowego SSD SATA, ale w rzeczywistości korzysta z interfejsu U.2 przeznaczonego dla serwerów. Z tego powodu do zamontowania go w zwykłym komputerze stacjonarnym potrzebna jest karta przejściowa PCIe albo przejściówka M.2.

Po zamontowaniu i uruchomieniu komputer od razu wykrywa dysk; a kiedy doinstalujesz jeszcze sterownik, wydajność odczytu i zapisu podskoczy o kolejny kawałek. W moich pomiarach jego wydajność wypada mniej więcej na poziomie klasy PCIe 3.0. Poza tym, ponieważ jest przeznaczony do serwerów, jest wyjątkowo odporny na zapis — podawana przez producenta pięcioletnia całkowita liczba zapisanych bajtów (TBW) sięga aż 11 212 TB, co jest solidnym zabezpieczeniem dla kogoś, kto często przenosi ogromne ilości danych z sesji.

Największa zaleta: koszt pojemności
To, co przyciąga mnie w tym dysku najbardziej, to tak naprawdę cena. Wychodzi mniej więcej 1200 dolarów tajwańskich za 1 TB, przy łącznej użytecznej pojemności bliskiej 7 TB. Jeśli poszukasz dysku M.2 o tej samej pojemności (na przykład 8 TB), ceny zwykle zaczynają się od dwu- do trzykrotności tego, co kosztuje ten dysk. Dla kogoś, kto musi przechowywać dane z sesji w dużych ilościach i przez długi czas, ten koszt pojemności jest całkiem konkurencyjny.

Ograniczenia w użytkowaniu
Główne ograniczenie to chyba warunki montażu: dysk można wpiąć wyłącznie w gniazdo z PCIe 4x albo podłączyć przez przejściówkę na interfejs M.2. O ile twoja płyta główna ma takie możliwości rozbudowy, użycie serwerowego SSD U.2 jako wielkopojemnego magazynu na potrzeby astrofotografii jest bardzo opłacalnym wyborem. Tyle ode mnie.