本站提供正體中文版。切換到正體中文本站提供简体中文版。切换到简体中文This site is available in English.View in Englishこのサイトには日本語版があります。日本語で表示이 사이트는 한국어로도 제공됩니다.한국어로 보기Diese Website ist auch auf Deutsch verfügbar.Auf Deutsch ansehenEste sitio web también está disponible en español.Ver en españolQuesto sito è disponibile anche in italiano.Visualizza in italianoCe site est également disponible en français.Afficher en françaisEste site também está disponível em português.Ver em portuguêsDeze website is ook beschikbaar in het Nederlands.In het Nederlands bekijkenЭтот сайт также доступен на русском языке.Смотреть на русскомयह वेबसाइट हिन्दी में भी उपलब्ध है।हिन्दी में देखेंهذا الموقع متاح أيضًا باللغة العربية.عرض بالعربيةSitus ini juga tersedia dalam bahasa Indonesia.Lihat dalam bahasa IndonesiaBu site Türkçe olarak da mevcut.Türkçe görüntüleTrang web này cũng có phiên bản tiếng Việt.Xem bằng tiếng Việtاین وب‌سایت به فارسی هم در دسترس است.مشاهده به فارسی

Przesunięcie środka pola obrazowego i szwy integracji

Obróbka wstępna i stackowanie2020.09

Kiedy zbierasz dane przez wiele nocy albo łączysz dane zebrane kilkoma zestawami sprzętu, środki pola obrazowego poszczególnych zestawów często do siebie nie pasują — czasem dlatego, że kąt obrotu pola danego sprzętu jest inny, czasem dlatego, że z jakiegoś powodu przesunęło się naprowadzanie teleskopu. Po integracji zostawia to wyraźne szwy. Dobra wiadomość jest taka: w większości przypadków taka sytuacja nie wymaga powtórnego fotografowania — o ile do rejestracji i integracji użyjesz właściwych parametrów, szew da się usunąć niemal całkowicie. Nie marnuj ani jednego z tak ciężko zdobytych pikseli.

Nawet przy różnicy obrotu pola o 45 stopni da się uniknąć szwu

Na ten problem natknąłem się już przy pierwszej próbie połączenia zdjęć zrobionych dwoma różnymi zestawami sprzętu: choć był to ten sam obiekt, a ogniskowe teleskopów też były zbliżone, pola obu kamer różniły się akurat o 45 stopni, przez co cztery narożniki nie mogły się pokryć, a bezpośrednie stackowanie dawało wyraźną granicę nałożenia.

Przy różnicy pola o 45 stopni bezpośrednie stackowanie tworzy granicę, ale po właściwej obróbce nie widać żadnego śladu

Po odpowiedniej rejestracji i integracji nie widać już najmniejszego śladu granicy. Warto przypomnieć, że wszystko to obowiązuje pod jednym warunkiem: kalibracja klatkami flat musi się udać. Samo przesunięcie pola ma niewielki wpływ; dopóki nie powiększysz obrazu wielokrotnie, w zasadzie prawie go nie widać, zwłaszcza gdy używasz kamery monochromatycznej. W przypadku dwóch takich zestawów danych, różniących się obrotem pola o 45 stopni, różnicę stosunku sygnału do szumu (S/N) w czterech narożnikach po integracji dostrzeżesz dopiero wtedy, gdy uważnie powiększysz obraz do 300%.

Dwa zestawy danych różniące się obrotem pola o 45 stopni, po integracji niemal bez śladu

Pożeranie „niepokrywających się” czarnych obszarów odrzucaniem pikseli (pixel rejection)

Spójrzmy na jeszcze jeden przykład przesunięcia środka. Przy obróbce M51 miałem dwa zestawy obrazów, A i B; w zestawie B, po to, by wycelować OAG w jasną gwiazdę, środek obrazu nie padał na samą galaktykę M51. Po zarejestrowaniu zestawu B względem zestawu A, który jest „wyśrodkowany na M51”, te fragmenty obrazów zestawu B, które nie pokrywają odpowiadającego zakresu A, wychodzą całkowicie czarne.

Po rejestracji dwóch zestawów obrazów M51 brakujący fragment zestawu B jest czarny; po odrzuceniu pikseli w integracji szew znika

Klucz tkwi w tym, żeby przy końcowej integracji A i B wybrać odpowiednią metodę odrzucania pikseli i odrzucić (reject) wszystkie te czarne fragmenty — wtedy szew staje się zupełnie niewidoczny, nawet przy powiększeniu 400–500%. Niemało osób pomyśli „wystarczy sfotografować od nowa”, ale to w rzeczywistości marnowanie danych: sam kanał L zestawu B to 15 klatek po 20 minut każda, a powtórne sfotografowanie tego samego położenia co zestaw A oznaczałoby poświęcenie na sam kanał L co najmniej kolejnych 5 godzin z okładem. Dopóki M51 mieści się jeszcze w kadrze, wystarczy dobrze wykorzystać obróbkę wstępną i problem znika — po co zaczynać od nowa?

Nie przeocz szwów w kanałach koloru

Przy radzeniu sobie z przesunięciem pola czyha jeszcze jedna łatwa do przeoczenia pułapka: szew ujawnia się inaczej w różnych kanałach.

W kanale luminancji szwu nie widać, ale kanał niebieski o niskim SNR sprawia, że w finalnym obrazie LRGB granica i tak się pojawia

Znowu dwa zestawy obrazów, których pola się nie pokrywają: kanał luminancji (L), ponieważ liczba klatek po obu stronach granicy jest mniej więcej taka sama, po integracji nie pokazuje żadnej różnicy (obrazek po lewej); ale wśród kanałów koloru kanał niebieski, ponieważ liczba klatek po obu stronach granicy różni się bardzo mocno, ma wyraźnie inny stosunek sygnału do szumu i granica się pojawia (obrazek pośrodku). W rezultacie po połączeniu LRGB kanał niebieski o gorszym stosunku sygnału do szumu sprawia, że na finalnym obrazie granicę wciąż widać (obrazek po prawej).

Wniosek jest więc jasny: kanały koloru są tak samo ważne jak kanał luminancji i oba wpływają na jakość finalnego obrazu. Jeśli któraś ze stron nie została dobrze opracowana, w zasadzie ciągnie gotową pracę w dół. Zamiast kurczowo trzymać się powiedzonek w rodzaju „jedna pięciominutowa klatka L uratowała 4 godziny RGB”, lepiej uczciwie rozprawić się z problemami każdego kanału z osobna — a to wszystko da się przecież sprawdzić eksperymentami w oprogramowaniu, zamiast opierać się na anegdotach, które brzmią wiarygodnie, choć takie nie są.